Na dobranoc

BAJKA O WIRUSIE W KORONIE – EWA MOLENDA

„Starsza pani miała 100 lat, przeżyła wojnę, lata głodu i kilka chorób. Codziennie jadła kaszę, piła dużo wody z cytryną i imbirem, a popołudniami chodziła z koleżankami na siłownię pod chmurką, żeby trochę poćwiczyć. Dzięki temu jej organizm , mimo wieku, był silny i wciąż posiadał sporo Białych Żołnierzy, chroniących przed chorobami. […] Najpierw odruchowo poszła do łazienki umyć ręce. Rozbawieni żołnierze nie zauważyli niebezpieczeństwa.

  • Mydłem go! Mydłem! – krzyknął wnuczek babci Lusi, Tymek, który nagle wpadł do łazienki. Wiedział doskonale, że ostatnio babcia szoruje ręce dwa razy dłużej niż zwykle, bo w ich mieście pojawił się Wirus w koronie.

Kiedy żołnierze zorientowali się, że wspomniane „mydło”, to jakaś forma broni przeciwko nim, było za późno. Już po chwili zalewała ich ciepła woda, po czym ujrzeli zbliżającą się wielką kostkę czegoś białego, co miało intensywny zapach. Wtedy zrozumieli, że wskakując na dłonie babci, popełnili błąd. Jednak na ucieczkę było już za późno. Biała kostka zaczęła zmieniać się w tysiące bąbelków, które utworzyły pianę. Czerwoni Żołnierze próbowali przed nią uciekać na inne palce, a najsilniejsi – nawet na nadgarstki. Piana była jednak wszędzie, bo babcia Lusia wiedziała, że ręce trzeba myć dokładnie. Pastwiła się nad wirusami okrutnie, przy okazji wyjaśniając wnuczkowi, w jaki sposób dotrzeć z mydłem do każdego zakątka dłoni. Jakby co najmniej kochała to zajęcie lub… nienawidziła wirusów.”

O dalszych losach babci Lusi, Tymka i wielu innych bohaterów dowiecie się z książki:
„Bajka o Wirusie w koronie”
autorstwa Ewy Molendy


Książka została wydana dzięki wsparciu Mecenatu Kulturalnego Miasta Szczecin oraz Województwa Zachodniopomorskiego.

Szczecin Floating Garden
Pomorze Zachodnie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *